wtorek, 23 lipca 2013

Wizyta w McDonaldzie



 Pierwszy ciepły posiłek od 4 dni (nie licząc kawy od Norweskiego żołnierza). Ten "wielki" zestaw kosztował 30 zł i to była najtańsza rzecz jaką mogłem kupić o tej godzinie - kocham Cię Finladio! podobno w Norwegii jest 2x drożej więc zupki Chińskie zostawiam sobie na ten trudny czas.


poniedziałek, 22 lipca 2013

Laponia



Godzina 23.30 w stolicy Laponii, miasta w którym mieszka święty Mikołaj  za 700 km Nordkapp 


Dzień piąty: Kaunas (LT) - Rovaniemi (FIN) 1500 klometrów

 Litwę, Łotwę i Estonię przejechałem bez większych problemów. W tych krajach zupełnie nic nie ma, jedna dwupasmowa droga (każdy pas w osobną stronę) i tak przez cały kraj. Lasy, lasy, lasy. Tutaj głównie zatrzymywały się tiry na środku drogi i podwoziły po 50 - 100 km. W Łotwie jechałem z 3 dziewczynami które cieszyły się że jadą na największa imprezę muzyczną w kraju. Impreza na wypasie - 3 namioty i dwa stragany. Widziałem, bo przez całe miasto jechała ta sama droga na którą wjechałem w Litwie. Później złapałem Eugeniusza, Litwina który jechał do Lathi w Finlandii. Wszystko było spoko do momentu, aż nie zaczął zjeżdżać w boczne drogi (że niby skrót), później powiedział mi że jedziemy do niego do domu, że ma wolny pokój i mnie nakarmi itd. itp. Wszystko spoko, ale od początku coś mi w nim nie pasowało. Wprawdzie wspólne nalewanie paliwa z beczki do baku, było okej, no ale jednak nie przekonał mnie do siebie. Gdy odmówiłem, na początku się zdenerwował, a potem zaczął mnie przekonywać że to super pomysł. Myślę zjedź z tej drogi, to stracisz zęby. Eugeniusz chyba wyczuł sytuacje, bo zatrzymał auto i w końcu wysiadłem. Z ciekawszych kierowców to miałem jeszcze rodzinkę z 2 pięcioletnich dzieci (ponad 300 km) i norweskiego żołnierza z którym rozmawiałem o wojsku, brejviku i więzieniach. Drogi w Finlandii wyglądają tak samo jak na Litwie i obowiązują te same ograniczenia (max 120, ale głównie 100 i 80 km/h).
Za 700 km będę na Nordkappie :)

czwartek, 18 lipca 2013

Dzień pierwszy: Katowice - Kaunas 700 kilometrów

Bez większych problemów za to z ciekawymi ludźmi przejechałem 700 kilometrów do miejscowości Kaunas na Litwie. Pierwsze granice za płoty.

sobota, 29 czerwca 2013

Autostopem do Berlina

Jakiś czas temu wybrałem się razem z moją Lubą autostopem do Berlina. Przygoda była niesamowita zarówno dla mnie, jak i dla Dominiki która na tego typu wyprawie była pierwszy raz.
Podczas tego krótkiego pięciodniowego wypadu, mieliśmy masę przygód, trochę pobłądziliśmy, zmokliśmy strasznie i zobaczyliśmy kolejny kawałek świata ;)

Zrozumiałem wtedy oczywisty wręcz fakt. Gdy łapaliśmy stopa w normalnych miejscach, czyli parkingach, zatoczkach czy przystankach zatrzymywały się nam normalne osoby. Jednak kiedy łapaliśmy bezpośrednio na autostradzie (przy zachowaniu maksymalnego bezpieczeństwa) zatrzymywała nam się zupełnie inna liga kierowców.
Pierwszy kierowca tira, który zatrzymał się na pasie bezpieczeństwa (ogarniacie motyw?) opowiadał nam jak kiedyś "zepchnął" inne auto do rowu czy też uszkodził kilka osobówek na raz. Drugi z kolei wykazywał się niesamowitą brawurą, a ostatni "autostradowy" kierowca marzył o tym by swojemu mocno już zniszczonemu pojazdowi postawić "po śmierci" pomnik.
Nie ważne jednak czy kierowcy byli bardziej czy mniej "zakręceni" - dla nas byli bardzo pomocni i serdecznie im dziękujemy za podwózkę!

Jeżeli ktoś jest zainteresowany całą relacją z Berlina, zapraszam na mojego bloga - o tutaj.

sobota, 22 czerwca 2013

Autostop w Hiszpanii

A tutaj zdjęcie ze zlotu :)
Ostatnio byłem na zlocie forum bezodpoczynku.pl. Wśród przewagi męskich osobników, znalazła się jedna
przedstawicielka płci pięknej - która miedzy innymi, autostopem przejechała Islandię. Strasznie zapadła mi w pamięć jej historia, o dwóch znajomych. Otóż pewna para pojechała sobie stopem do Hiszpanii i łapała tam stopa przez... 7... DNI!
Po tygodniu stania w miejscu zatrzymał im się pewien człowiek, który przez siedem dni mijał ich zawsze jak jechał i wracał z pracy i postanowił, że podrzuci ich w lepsze miejsce.
Zawsze, gdy słyszę takie historię mówię sobie:
- ale wiele zależy od człowieka,
- wiele zależy od szczęścia,
- a może stali w jakimś tragicznym miejscu?

Jednak z drugiej strony, zbierając informację o stopowaniu w krajach przez które będę przejeżdżał o Hiszpanii i Portugalii można przeczytać tylko jedno... MASAKRA.

Wprawdzie łudzę się, że punkty do których jadę są w dobrze skomunikowanych miejscach, no ale 7 dni?? Nie będzie lekko :)

niedziela, 9 czerwca 2013

Zaczynamy!

Klika dni temu byłem z Dominiką na MOP-ie gdzie zrobiliśmy zdjęcia które możecie teraz zobaczyć w nagłówku. Gdy siedzieliśmy na ławce i pisaliśmy na kartoniku "3 strony 13000 km" podszedł do nas pewien człowiek i zaczął coś mówić po francusku pokazując kciuk w górę jednocześnie drugą ręką wskazując na kartonik. No niestety tego dnia nie wybieraliśmy się do Francji, niemniej to naprawdę miły gest i to już drugi Francuz który podjechał sam od siebie i chciał nas zabrać. Gdzieś w internecie wyczytałem że Francuzi są strasznie zakręceni na punkcie stopa i bardzo chętnie biorą autostopowiczów - jak narazie wszystko potwierdza tę regułę, a gdzieś z początkiem sierpnia będę miał okazję utwierdzić się (bądź też wręcz przeciwnie) w tym przekonaniu.